Archive for the W świecie filmu Category

NAJPROSTSZA FORMA

Najprostsza forma rozmnażania się biologicznego to dzielenie się organizmów jednokomórkowych. W tym wypadku każda poszczególna komórka jest całkowicie nieza­leżna i nie wymaga obecności innej. Następny etap ewolucji rozrodu to wyodrębnienie się w ramach gatunku biologicznego dwóch płci. przy czym dla rozmnażania się jest konieczny i wystarczający dowolny jeden element jednaj pici i dowolny jeden element drugiej. Pojawie­nie się systemów zoosemiotycznych każe uznać różnice indywidualne między osobnikami za znaczące i wprowadza element wybiórczości w ślubne stosunki wyższych gatunków zwie­rząt. Kultura powstaje więc jako system za­kazów dodatkowych, nakładanych na czynno­ści możliwe. Kombinacja złożonego systemu ślubnych zakazów i strukturalnie znaczących odstępstw przekształca odbiorcę i nadawcę ko­munikacji ślubnej w osobowości.

DANE PRZEZ NATURĘ

Dane przez naturę — „mężczyzna i kobieta” -— podlega wymianie na dane przez kulturę — „tylko ten i tylko ta”. Przy tym właśnie przynależność poszczególnych jednostek ludzkich do skompli­kowanych tworqw kultury sprawia, że są one równocześnie i częściami całości, i niepowtarzal­nymi indywidualnościami, a różnice między nimi są nośnikiem określonych znaczeń spo­łecznych. Przykład ilustruje tezę, że w miarę kompli­kowania się systemu wzrasta autonomia jego części, a w systemach superskomplikowanych proces ten prowadzi do wymiany pojęcia „wę­zeł strukturalny” przez pojęcie „osobowość”. Jednakże prawomocne jest tu pytanie: jaki wpływ ma ten proces na efektywność systemu?Jeżeli na system jakiejś zbiorowości spojrzy­my jako na całość odznaczającą się homeostazą i określonymi możliwościami intelektualnymi, stanie się oczywiste, że jedną z podstawowych trudności tego systemu jest konieczność celo­wej działalności w warunkach niewystarczają­cocego poinformowania.

EFEKTOWNE ZACHOWANIE

Poszukiwania efektyw­nych zachowań przy niepełnej informacji pro­wadzą do rekompensowania braków za pomo­cą różnorodności. Dysponując tylko niewielką częścią informacji niezbędnej do skutecznego działania, system jest żywotnie zainteresowany tym, aby informacja ta była jakościowo różno­rodna i by istniejące braki rekompensowała swoją stereoskopią. Wiąże się z tym owa właściwość kultury, którą można by nazwać zdecydowaną wieloję­zycznością. Żadna z kultur nie może się zado­wolić jednym tylko językiem. System minimal­ny tworzy zestaw dwóch języków, na przykład werbalnego i przedstawiającego. Ponadto dy­namika dowolnej kultury to także pomnażanie zbioru komunikowania semiotycznego.

OBRAZ ŚWIATA ZEWNĘTRZNEGO

Ponie­waż obraz świata zewnętrznego w przekładzie na teksty jakiegoś języka podlega modelują­cej presji tego języka, system jako organizm całościowy otrzymuje do swojej dyspozycji ca­ły zestaw modeli dla każdego przedmiotu ze­wnętrznego, przez co rekompensuje braki swo­jej informacji o nim. Im silniejsza jest specy­fika jakiegoś języka (jej wyrazem jest m.in. wzrastająca trudność przekładu jego tekstów na inne języki), tym większa swoistość cechuje jego sposób modelowania, a zatem — tym pożyteczniejszy będzie on dla systemu w ca­łości. Właściwą sobie stereoskopię osiiąga kultura nie tylko przez wielojęzyczność. W miarę kom­plikowania się struktury osobowości nadawcy i odbiorcy, w miarę indywidualizacji zasobu kodów, które składają się na treść świadomości jednostki, twierdzenie, że nadawca i odbiorca komunikatu posługują się tym samym języ­kiem, staje się coraz mniej słuszne.

W ROZBUDOWANYM SYSTEMIE

Dlatego wszelkie rozumienie w warunkach względnie rozbudowanego systemu semiotycznego ma cha­rakter częściowy i przybliżony. Podkreślmy jednak, że pewien stopień niierozumienia nie może być zinterpretowany jedynie jako „szum” jako nieprzewidziany w schemacie ideal­nym szkodliwy skutek konstrukcyjnej niedo­skonałości systemu. Wzrost nierozumienia lub wzrost nieadekwatności rozumienia może świadczyć o zakłóceniach technicznych w sy­stemie komunikacyjnym, ale może też być wskaźnikiem większej złożoności tego systemu, jego zdolności do pełnienia bardziej skompli­kowanych funkcji kulturowych. Gdybyśmy systemy komunikacji społecznej uporządkowali w jednym szeregu z punktu widzenia stopnia złożoności — od języka sygnalizacji ulicznej do języka poezji, przekonalibyśmy się, że wzrost niejednoznaczności dekodowania nie może być uznany wyłącznie za wadę techniczną danego typu komunikacji.

AKT KOMUNIKOWANIA

Akt komunikowania (w dowolnym, odpowied­nio złożonym i przez to kulturowo znaczącym wypadku) należy więc rozpatrywać nie jako zwykłe przemieszczanie się jakiegoś komunika­tu, zachowującego adekwatność wobec samego siebie, ze świadomości nadawcy do świadomo­ści adresata, lecz jako przekład pewnego tekstu z języka mojego „ja” na język twojego „ty”. Samą zaś możliwość takiego przekładu warunkuje fakt, że kody obydwu uczestników komunikacji, mimo iż nie są tożsame, tworzą przecinające się mnogości. Ponieważ w kon­kretnym akcie przekładu określona część ko­munikatu zawsze pozostanie odcięta, a „ja” w trakcie przekładu na język „ty” ulegnie trans­formacji, to zatraci się właśnie swoistość nadawcy, czyli to, co z punktu widzenia całości stanowi największą wartość przekazu.

SYTUACJA BEZ WYJŚCIA

Byłaby to sytuacja bez wyjścia, gdyby odebrana część komunikatu nie zawierała wskazó­wek co do sposobu, w jaki adresat powinien transformować swoją osobowość, aby poiać utraconą część komunikatu. Nieadekwatnóść uczestników aktu komunikacji przekształca więc sam ten akt z biernego przekazywania konfliktową, w której każda ze stron usiłuje przebudować świat semiotyczny drucie i strony według własnego wzoru jednocześnie jest zainteresowana zachowaniem swoistości partnera. Dążenie do zwiększenia semiotycznei róż­norodności wewnątrz organizmu kultury spra­wia, że każdy znaczący węzeł jej struktury zaczyna przejawiać tendencję do przekształ­cania się w swoistą „osobowość kulturową” — w zamknięty świat immanentny, odznaczający się własną organizacją strukturalno-semiotycz- ną, własną pamięcią, indywidualnym zachowa­niem, zdolnościami intelektualnymi i mecha­nizmami samorozwoju.

UCHYLENIE NIEBEZPIECZEŃSTWA

Uchyleniu tego niebezpieczeństwa służą obecne w kulturze odpowiednie mechanizmy zapobiegawcze. Już sam system więzi komunikacyjnych mię­dzy strukturalnymi węzłami kultury i stała potrzeba wzajemnego przekładu tworzą pod­stawę organizacji innego typu: jednej zespolo­nej struktury, która „łagodzi” różnorodność części w imię uporządkowania całości. Najpeł­niejszą realizację tendencja ta znajduje jednak w rozgałęzionym systemie tworów metajęzy­kowych i metatekstowych, bez których nie­możliwe byłoby istnienie żadnej kultury. Przy osiągnięciu przez daną kulturę określo­nej dojrzałości strukturalnej, co zbiega się z momentem, kiedy autonomia poszczególnych jednostkowych mechanizmów kultury osiąga pewien punkt krytyczny, powstaje potrzeba samoopisu, stworzenia przez daną kulturę jej własnego modelu.

AUTORYTET KULTURY

Samoopis wymaga metajęzyka. Na nim za­sadza się matapoziom, na którym kultura bu­duje swój własny idealny autoportret. Auto­portret kultury stanowi konieczny etap jej rozwoju, którego sens polega m.in. na tym, że sam fakt opisu deformuje przedmiot opisu w kierunku pełniejszej jego organizacji. Uzy­skując gramatykę język wznosii się na wyższy szczebel organizacji strukturalnej w stosunku do stadium przedgramatycznego. Podobnie jak pojawienie się opisu gramatycznego jest faktem nie tylko w historii badań języka, lecz także w dziejach samego języka pojawienie się meta- opisu kultury świadczy nie tylko o postępie refleksji naukowej, lecz także o osiągnięciu przez samą kulturę pewnego stadium (a słusz­niejsze byłoby spojrzenie na obydwa ,te zjawis­ka jako na różne aspekty jednolitego procesu).

 

WYŁONIENIE OBRAZU KULTURY

Wyłonienie się obrazu kultury na metapo- ziomie oznacza wtórne strukturowanie samej kultury. Teraz uzyskuje ona organizację bar­dziej rygorystyczną, a pewne jej aspekty uznaje się za niestrukturalne, tj. nie istniejące. Dokonuje się masowego wymazywania z pa­mięci kultury tekstów „nieprawidłowych”. Po­zostawione zaś teksty podlegają kanonizacji i podporządkowaniu ścisłej strukturze hierar­chicznej. Proces ten pociąga za sobą zubożenie kultu­ry, szczególnie dotkliwe w wypadkach, kiedy przekazy usunięte z kanonu podlegają faktycz­nemu zniszczeniu. Model kultury traci wów­czas dynamikę, z zasady bowiem’ przekazy po- zasystemowe stanowią rezerwę dla budowania systemów dnia jutrzejszego, a napięcie między przekazem systemowym i pozasystemowym leży u podstaw mechanizmu rozwoju kultury .